Kolejny wyjazd do Gołkowic

[English below]

Wszystkie zdjęcia wykonał Karol Szafrański.

Szesnaście godzin prób w trzy dni, śpiewanie z podziałem na głosy, ale też – nareszcie! – wszyscy razem, praca nad współbrzmieniem sekcji i indywidualne ćwiczenie emisji, do tego grill, ognisko, karaoke, gry i tańce – takie rzeczy są możliwe tylko w Gołkowicach Górnych! To tam spędziliśmy pierwszy weekend jesieni, ponownie goszcząc w naszym ulubionym ośrodku JordaNova i, co tu dużo mówić, było wspaniale!

Głównym celem wyjazdu była praca nad nowym repertuarem – zaczęliśmy już zimą, potem niestety pandemia pokrzyżowała nam plany i przez długie miesiące uniemożliwiła wspólne próby, choć, jak wiecie, nie powstrzymała nas całkiem od śpiewania (pewnie widzieliście nasze nagranie virtual choir?). Ogromnie brakowało nam jednak ćwiczenia w czterogłosie – wreszcie mogliśmy zacząć składać utwory w całość, a prace nad nowym programem nabrały tempa. Nie chcemy zdradzać Wam jeszcze za dużo, ale możecie być pewni, że czeka Was coś zupełnie wyjątkowego i odmiennego od repertuaru, jaki słyszeliście na naszych ostatnich, queerowizyjnych koncertach przed koroną (możecie powspominać tu i tu)!

Jak bardzo tęskniliśmy za wspólnym śpiewem, i po prostu za swoim towarzystwem, pokazały wieczory w Gołkowicach, kiedy mimo programu wypełnionego próbami, do późnej nocy siedzieliśmy jeszcze z gitarą przy ognisku albo nie szczędziliśmy gardeł, bawiąc się w chóralne karaoke. Prześpiewaliśmy też niemal wszystkie utwory, jakie kiedykolwiek mieliśmy w repertuarze, wspominając nasze wspaniałe wyjazdy i koncerty. To niesamowite, jak głęboko zapisują się w pamięci dźwięki i śpiewane dawno temu słowa!

Oprócz Julki, która oczywiście z niezmienną pasją i entuzjazmem poprowadziła wspólne próby oraz zaopiekowała się sekcją tenorów i basów, była z nami też Konia, która wzięła pod swoje skrzydła soprany i alty. Zawdzięczamy jej świetne rozśpiewki (przyznać się, kto wciąż rapuje o tapetach albo uśmiecha się na myśl o wylewaniu wody w rytm „Giovanniego”?) i mnóstwo wskazówek – kto by pomyślał, że tyle radości sprawią nam wokalizy na szczytach naszych skali? 😉

W tym roku pojechała z nami też jeszcze jedna świetna nauczycielka śpiewu: Agata Kuliś. W niezwykle sympatycznej i życzliwej atmosferze pracowaliśmy z nią nad brzmieniem całego chóru, współpracą zespołową w obrębie poszczególnych sekcji, ale także nad indywidualną emisją w małych, trzyosobowych grupkach. Zajęcia te dały nam nie tylko dużo dobrej zabawy, ale i ogrom wartościowych rad, jak choćby ta, że śpiewając, nie należy przejmować się swoją głupią miną, albo że zmagając się z tremą, warto mieć czasem po prostu… wyrąbane.

Poobiednie chwile relaksu spędzaliśmy spacerując, leżąc w hamakach, na kocach i leżaczkach – wbrew prognozowanym deszczom, nieraz zajrzało do nas też słońce, przeświecając przez otaczające ośrodek drzewa i zaglądając do sal także podczas prób. 

Wyjazd nie udałby się tak wspaniale, gdyby nie nasz tenor Adam, który ponownie zajął się organizacją, dopinając wszystko na ostatni guzik. Należą mu się w tym miejscu ogromne podziękowania! ❤ 

My bawiliśmy się świetnie i naładowaliśmy akumulatory do pełna tęczową energią, ale ćwiczymy oczywiście nie tylko dla siebie. Nie możemy się już doczekać, by podzielić się efektami pracy nad nowym repertuarem (którą będziemy kontynuować w najbliższych miesiącach) z Wami, czyli z naszą kochaną, niezastąpioną publicznością. Byle do wiosny! Śledźcie nasze kanały, żeby być na bieżąco i nie przegapić żadnego koncertu!

[English]

A total of sixteen hours of rehearsals spanning three days, singing in our respective voices and, perhaps most importantly, being together at (long) last, polishing our performance in sections and working on our voice emission with a professional voice teacher. Add to that a barbecue, a bonfire, a karaoke, board games and dancing, and you’ll have an inkling of the fun we had in Gołkowice Górne, in the JordaNova resort, who welcomed us just as warmly as they did last year.

The primary purpose of this weekend workshop was working on our new repertoire. We made a start on it already in winter, only to be stalled by the pandemic that kept us from rehearsing, though not from singing – if you haven’t seen our virtual choir recording, do it now. We missed practicing our songs in all four voices, however, and in Gołkowice, we could finally pick up the pace. We don’t want to show our hand now but rest assured – you will hear a brand-new set of songs that are quite different from what you’ve been used to in our Queerovision and pre-COVID concerts (see here and here).

Like we said, we missed singing together and each other’s company – so much that in the evenings, we didn’t spare our overworked vocals, sitting by the fire and singing to the sounds of the guitar and ukulele, or doing a joint karaoke. On one occasion, we sang our five years’ worth of songs in one go, reminiscing the past concerts in Poland and abroad in between singing. It was amazing how after all those years, we still remembered both the melodies and lyrics, and so many details of the performances!

from Julia, our conductor, who conducted the section rehearsals of tenors and basses as well as joint rehearsals with her usual passion and enthusiasm, we were helped by Konia, who took the sopranos and altos under her wing. She taught us a lot, not just enjoyable vocal warmups (some of us still do little raps about wallpapers or smile at the image of ‘pouring water’ on poor Giovanni), but also how to have fun singing at the very top of our vocal ranges.

This year, we were also accompanied by a professional voice teacher, Agata Kuliś. Helpful and charming, she showed us how to work on our sound as a choir and in voice sections, and instructed us on individual voice emission in groups of three. Her classes were not only tons of fun but were unique opportunities to learn that there’s no point worrying about a silly face when singing (yes, one does look silly when singing properly!) and that sometimes, the best way to beat stage fright is simply to f — erm, let it go 😉.

When not singing, we chilled out in hammocks, beach chairs and on blankets – despite rainy weather forecasts, the sun did peek here and there through the trees and into our rehearsal halls.

Naturally, this whole great outing would not have happened at all if it weren’t for Adam, one of our lead tenors, who once again took the burden of management upon himself, making sure everything was perfect. Three cheers for Adam!

We had a great time and charged our batteries full of rainbow energy. We can’t help to share the effects of our work (which we will continue in the upcoming months) with you, our brilliant audience. See you in the spring and stay tuned!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s